Przepraszam za przerwę, mam nadzieję, że się spodoba :)Przepraszam za błędy, ale nie chce mi się poprawiać.
Shay i Juju siedzą w jego aucie pod jej domem.
-Shay, jeśli chcesz możemy to skończyć. Pismaki jeszcze cię nie znalazły. Możesz wrócić do swojego normalnego życia.
-NIE !!!-mój protest an propozycję Justina jest trochę zbyt gwałtowny.- To znaczy... Ja... Moje życie nigdy nie było tak ciekawe. A poza tym nie mogłabym zapomnieć. Nigdy !- zaczynam się plątać. I wtedy w moim głosie pojawia się rosyjski akcent. Zawsze tak jest, kiedy się zdenerwuję. Nienawidzę tego ! Przez pięć lat mieszkałam w tym kraju. Uspokajam sie i biorę głęboki oddech, tak jak radził mi psycholog. Widzę, że chłopak jest zainteresowany obcym brzmieniem mojego głosu, ale o nic nie pyta.
-Muszę już iść.- szepczę, już bez naleciałości.
-Oczywiście- Justin uśmiecha się tym swoim szelmowskim uśmieszkiem. Pochyla się i czule mnie całuje. To jest takie... inne. Diametralnie różni się od tego co robiliśmy wcześniej. Po chwili Juju odsuwa się kawałeczek.
-Kiedy dzisiaj po ciebie jechałem, bałem się, że jest już za późno... Ze Christopher cię... zgwałcił.- szłyszę jego zdławiony szept.- Shay, obiecaj, że będziesz uważać.- trzyma moją twarz w dłoniach, a jego oczy mnie hipnotyzują.
-SHAYLO ISABELLO GREEN ! W TEJ CHWILI DO DOMU !- moja mama stoi na ganku. Wyskakuję z auta, jakby się paliło. Pędząc w stronę domu słyszę cichy śmiech Biebsa.
Siedzę w kuchni i czekam, aż mama skończy wykład.
-Młoda damo, nie rozumiem twojego zachowania. Najpierw znikasz na cały dzień, nie odbierasz telefonu, a potem całujesz się z jakimś chłopakiem w skandalicznie drogim aucie.
-Ale, mamooo...-próbuję zaprotestować.
-Cicho ! Masz karę. Przez tydzień nie opuszczasz domu. Wracasz zaraz po szkole.- spuszczam wzrok.
-Shay, tyle czasu mieszkałyśmy w Rosji. Chcesz tam wrócić ? Dobrze wiesz co się stanie, jeśli nas na czymś przyłapią.- Ah tak. Oni. Wiem tylko, że to dzięki nim mozemy być w USA.
-Nie, nie chcę.- szepczę i zrezygnowana wlokę się do pokoju.