sobota, 17 sierpnia 2013

Just(in) love. cz. VIII

*tydzień później*
-Mamusiu ?
-Hmm.-Mama obiera ziemniaki. Więc pewnie słucha mnie jednym uchem.
-Mogę iść do Lucy ? Ona mnie potrzebuje.-Obmyśliłam sobie to dokładnie. Użyję tego samego kłamstwa co Kelsley W Dangerze.
-Po co ? Przecież masz karę.
-No ale ją rzucił chłopak. I teraz potrzebuje pocieszenia. Wiesz, zrobił to w najgorszy możliwy sposób : przez esemesa. Nie chcę, zęby znowu zaczęła się ciąć, wiesz, że niedawno z tym zerwała.-Oczy mamy momentalnie stają się większe.
-No to idź. Poczekaj, dam ci pieniądze, kupisz jej coś słodkiego.- Mama wstaje i wyciera ręce. Wręcza mi banknot i całuje w czoło. Szczęśliwa wychodzę z domu. Udało się ! Nie wierzę, że się na to nabrała ! Przecież to było tak naciągane. Szkoda tylko, że nie mam telefonu. Jego niestety nie udało mi się odzyskać. Cóż, zaskoczę Lucy. Po piętnastu minutach, jestem pod jej domem. Drzwi otwiera mi przyjaciółka.
-SHAYLA ?! Co ty tutaj robisz ? Myślałam, że masz karę.
-Amnestia- dumna wchodzę do środka.-Ale muszę skorzystać z łazienki.- I skierowałam swoje kroki ku górze.
-Shay, może lepiej nie ?-Krzyczy za mną Lucy.
-Dlaczego ? Przecież totylko łazienka.- Wzruszam ramionami i wchodzę do środka. W tedy moim oczom ukazuje się osoba, której nie spodziewałam się u mojej przyjaciółki. Christopher Badlake.
Myjący zęby.
Zaczynam krzyczeć.
-LUCY ! CO ON ROBI W TWOJEJ ŁAZIENCE ! WIESZ KIM ON JEST !
-Wiem- mówi cicho Lucy.
-NIE WIERZĘ ! SPOTYKASZ SIĘ Z NIM ! O BOŻE ! NIE ! JA STĄD IDĘ !
Lucy's POV
Chciałam zatrzymać Shaylę, ale mi nie wyszło. Chciałam jej powiedzieć, co on robi w moim domu.
Przygarnęłam Christophera. On nie jest moim chłopakiem.Spotkałam go, kiedy wracałam z pracy. Po szkolę muszę sprzedawać babeczki w cukierni. Był cały zakrwawiony, z rozcięciem na pół uda. Dopadli go wierzyciele. Okazało się, że jest tak zadłużony, że stracił cały majątek, łącznie z domem. Moi rodzice wyjechali do pracy, nie mam rodzeństwa, więc w gruncie rzeczy mogłam go przenocować. Śpi w pokoju gościnnym. Jednak Shay nie dała sobie tego wytłumaczyć.
-Co się stało ? Słyszałem krzyki.-Sprawca całego zamieszania zszedł do salonu.
-Cóż... Shayla cie zobaczyła, zaczęła krzyczeć i obraziła się, nawet nie dając mi czasu na wyjaśnienia.-Chłopak pytająco uniósł brwi.
-Myśli, że ze sobą sypiamy.- Powiedziałam szybko.
-AAAAA. To wiele wyjaśnia. To twoja przyjaciółka. Ale to też dziewczyna Biebera. Mojego byłego przyjaciela, który wystawił mnie do wiatru...
-Słucham ?-Nie wiedziałam nic, o przyjaźni tych dwóch.
-Widzisz, trzyma to w tajemnicy. Nawet jego Beliebers tego nie wiedzą.-Nie mogłam wytrzymać. Kiedy wykrzywił się na słowo Beliebers, spoliczkowałam go. Mocno. Jego głowa odskoczyła, a sam zachwiał się i oparł o stół. Zaskoczony spojrzał na mnie.
-Justin jest moim idolem. A Beliebers jest rodziną. Dlatego jeśli ich obrażasz, możesz się wynosić z tego domu. Dopóki pozwalam ci tu mieszkać, nie chcę słyszeć żadnego obraźliwego słowa na ten temat. Zrozumiano ? - Wciąż trochę zamroczony kiwa głową.
-Dziękuję. Ja idę na zakupy. Jeśli zobaczę, że cokolwiek z tego domu zniknęło gorzko tego pożałujesz.


Długo mnie nie było, ale już jestem. Rozdziały są robione na świeżo, więc nie pojawiają się regularnie. Chcę wam dać coś dobrego, a nie wypociny, które "obiecałam".
Jeśli chcecie być informowani o nowych, piszcie swoje nicki z Twittera, a ja wam będę mówić.

Ciekawe, co teraz będzie z przyjaźnią Shay i Lucy. Nawet ja tego nie wiem ;)
PS. Z tego rozdziału jestem bardzo, ale to bardzo dumna. Udał mi się.