środa, 5 czerwca 2013

Just(in) Love. cz. VI

Szybko dodałam nowy rozdzialik, ale miałam wenę. Na religii nawiasem mówiąc. Takie sceny... ;)
-SHAY ? Co z tobą ?! Jesteś cała ?- Lucy zasypuje mnie pytaniami.
-Nie, nie. Nic mi nie jest. Tylko...-spoglądam a Justina. Opiera się o ścianę, a na jego ustach pojawia się uśmieszek.-Lu, pogadamy później, okey ?
-Dobrze.-moja przyjaciółka chyba rozumie o co chodzi.-Trzymaj się, kochana.
-Jasne, pa.-rozłączam się i odwracam w stronę chłopaka.
-Justin, ja... Naprawdę cię lubię. Nie jako Biebera, ale jako zwykłego chłopaka.-Jego brązowe oczy lustrują mnie uważnie. Jest w nich coś takiego... To chyba pożądanie. Robi mi się gorąco.
-Pragniesz mnie.-jego głos jest niski i ochrypły.- Wiem o tym.- robię się czerwona, ale nie zaprzeczam. Na prawdę tak jest. Wie co całe moje ciało. Rozkoszny ból w dole brzucha, gorąco,trzęsące się nogi, zawroty głowy. Juju ma rację...
-Wracajmy już.- z trudem próbuję zmienić temat. Kidrauhl obejmuje mnie ramieniem i śmieje się głośno. Potem ciągnie mnie w sobie tylko znaną stronę.
-Zostawiłem tam samochód.- wyjaśnia, widząc moje zaskoczone spojrzenie.
                                                                                                                                                                 *********************************************
Zatrzymujemy się przy aucie. Justin odwraca mnie w swoją stronę i lekko popycha do tyłu, aż opieram się o samochód. Nie mogę oderwać oczu od jego pięknej twarzy. Jego palce muskają mój policzek. Palec wskazujący dotyka kącika moich ust. Bezwiednie je rozchylam. Chłopak kontynuuje wędrówkę. Dociera do małego wgłębienia na środku dolnej wargi. Ciągle spoglądając mi w oczy wsuwa palec do moich ust. Początkowo się waham, jednak sekundę później obejmuję go wargami i lekko ssę. Z jego gardła wydobywa się chrapliwy jęk. W odpowiedzi przygryzam opuszek.
-Cholera, Shayla ! - warczy przez zęby. Wypuszczam jego palec z ust. Przyciąga mnie do siebie i zaczyna całować. Właściwie to bardziej mnie pożera. Jego wargi miażdżą moje. Jego ręce ześlizgują się na ramiona, przesuwają wzdłuż tali, dotykają pośladków. W końcu łapie mnie za biodra i podnosi do góry. Owijam nogi wokół jego pasa i wyraźnie czuję wybrzuszenie w jego spodniach. Nagle, tuż obok nas przejeżdża samochód! To mnie wybudza.

-JUSTIN ! KTOŚ NAS MOŻE ZOBACZYĆ !- zaskakuję na ziemię i prawie biegnę do drzwi pasażera.

wtorek, 4 czerwca 2013

Just(in) Love. cz.V

Okej, okej :) Następna część ;D Znowu dziękuję Asi za pomoc (wiem, że tego nie chcesz ;p) Mam nadzieję, że się spodoba :D Za ewentualne błędy przepraszam.
  A więc to taki miał plan. Justin zabrał nas do jakiegoś klubu i zostawił w środku, a sam się ulotnił. Siedzimy teraz, otoczone jego fankami... Próbują wyciągnąć od nas jego numer. Jest ciężko. Czuję się jakby polowały na mnie hieny.
-JAK ON ŚMIAŁ!- Lucy w końcu wybucha. Łapie mnie za rękę i ciągnie w stronę wyjścia. Jednak moja dłoń wyślizguje się z jej spoconego uścisku. Gubię ją w tłumie. Nagle czuję ciężka dłoń na ramieniu. Podnoszę wzrok. Przede mną stoi wysoki chłopak. Szczerzy zęby w niezbyt miłym uśmiechu. Ogarnia mnie panika. Próbuję się wyrwać jednak nie bardzo mi to wychodzi. Facet wywleka mnie na zewnątrz. Zaczynam krzyczeć, a on natychmiast zatyka mi usta dłonią. Gryzę go. W odpowiedzi dostaje oszołamiający cios w głowę. Tracę przytomność. Budzę się w tym samym momencie, w którym porywacz zatrzymuje auto. Wyciąga mnie i stawia obok pojazdu.
-No księżniczko. Słyszałem, że jesteś dziewczyną Justina Biebera. To dobrze. Dostanę za ciebie niezły okup.- patrzę na niego wściekłym wzrokiem.
-Co się stało z twoim głosikiem ptaszyno ?- nadal milczę.- No dobra. Mogę się z tobą zabawić nawet bez dźwięku.- jego ręka ląduje na mojej piersi. Już otwieram usta, żeby wrzasnąć, kiedy rozlega się mroźny głos:
-Nie radziłbym ci jej dotykać, Christopher.- TO JUSTIN !!! Wyrywam się prześladowcy i rzucam Juju w ramiona. Chłopak zagarnia mnie za siebie.
-Pff. Bieber. Przyszedłeś bronić swojej laluni ?- spluwa w bok.
-Nie uderzę cię tylko ze względu na to co było między nami.- Christopher spgląda na Jusa i wchodzi do auta. Kidrauhl jeszcz długo patrzy w stronę w którą odjechał.
Justin siada na krawężniku i chowa twarz w dłoniach. To dziwne. Pierwszy raz widze go takiego. Jest wyraźnie przybity. Po chwili wahania siadam koło niego. Kilka minut później chłopak się odzywa:
-To był Christopher Badlake. W dzieciństwie byliśmy nierozłączni. Aż do czasu mojej sławy. Kiedy zacząłem zbijać kasę, Chris się ode mnie odwrócił. Chyba myślał, ze skoro mam pieniądze, to jestem dupkiem. Zawsze robiliśmy sobie jaja z takich ludzi. On chyba myśli, że się zmieniłem. A to on się zmienił. Niegdy nie był taki... zły. - widzę łzy w jego oczach !
-Boże Justin...- tylko na wypowiedzenie tych dwóch słów, wystarczy mi czasu. Juju przyciąga mnie do siebie i czule całuje. Momentalnie zaplatam ręce na jego karku.
-Shayla.- jego głos jest ochrypły. Przypiera mnie do ściany, a jego ręce są wszędzie. Po jakimś czasie, Jus mnie tylko przytula.
-Shawty ?
-Hmm ?- jestem jeszcze oszołomiona.
-Nie zostawiaj mnie, proszę.- szepcze. Zapiera mi dech w piersiach.
-Ja.. Justin...- w tym momencie dzwoni telefon.- To Lucy. Przepraszam Jus, muszę odebrać.

Christopher Badlake- 19 lat, były najlepszy przyjaciel Justina.