piątek, 31 maja 2013

Just(in) Love - cz. IV

Hejka. Następny rozdzialik. Dziękuję Asi/Angelice za pomoc w ubraniu Shayli ^^ 
-Shayla! Wstawaj!-Otwieram oko i widzę nad sobą uśmiechniętą Lucy. Odwracam się do niej plecami i zakrywam głowę kołdrą.
-Pobudka,już dziewiąta.-przyjaciółka nie daje za wygraną.
-Pieprz się.-mamroczę pod nosem.Słyszę szuranie i już mam nadzieję, że da mi spokój kiedy nagle czuję jak zrywa ze mnie kołdrę.
-LUCY !- Zrywam się na równe nogi. Patrzę na nią i po chwili obie się śmiejemy.
- No dobra Justin przyjeżdża za dwie godziny, musimy cię zrobić na bóstwo.
-Jesteś kochana, wiesz ?-przytulam ją.
-Wiem.A teraz pod prysznic !
Wyszorowana, wysmarowana kremami siedzę i czekam aż Lu wyprostuje mi włosy.
-Viola !-kończy ostanie pasemko.Zakłada mi biała bandamkę i wiąże ja rogami na czubku głowy.Wręcza mi legginsy z flagą UK i biała bluzę z napisem swag. Posłusznie wszystko zakładam i siadam z powrotem na krzesełko. Teraz czas na makijaż.Delikatny smoke eyes, trochę pudru i gotowe. Wtedy dzwoni dzwonek do drzwi.
-TO ON !- Lucy zrywa się na równe nogi.Łapię ja za ramiona i sadzam na krześle.
-Ja otworzę.-podchodzę do drzwi i otwieram je. Za nimi stoi (a jakżeby inaczej) Justin.
-Cze-eść.-zacinam się trochę na jego widok. Ciężko będzie mi do tego przywyknąć.
-Wyglądasz nieziemsko shawty.-jego wzrok wędruje w dół i uśmiecha się. Na mojej twarzy pojawia się rumieniec. Dobrze wiem na co patrzy! Na moje kapciuszki-osiołki.
-Wejdziesz ?-próbuję odwrócić jego uwagę. Wchodzi do środka, a po drodze muska mój policzek palcami.
-Lubię kiedy się rumienisz.-Stoję na korytarzu jeszcze chwilkę, a do moich uszu dociera jego cichy śmiech. Po chwili otrząsam się i pędzę za nim w kierunku salonu.
-U-usiądź na kanapie pójdę po Lucy.-wymykam się z pokoju jak najszybciej. Kiedy jestem z nim brakuje mi słów.Pędzę do łazienki, gdzie zastaję Lu w takiej samej pozycji w jakiej ją zostawiłam.
-Gotowa ?- przyjaciółka kiwa głową.-Tylko proszę nie rzucaj się na niego.-uśmiecham się do niej pokrzepiająco. Wstajemy i idziemy do salonu.
-Lucy, to Justin Bieber.-uważnie ja obserwuję. Tak jak obiecała nie rzuciła się na niego. Bogu dzięki.
-Cześć.-uśmiecha się do niego. Przyjęła jego obecność lepiej niż ja.
-Cześć swaggy.-"mój" chłopak wyciąga coś zza pleców. To płyta ! My World 2.0, której Lu nie ma. Mówiłam o tym Justinowi.- To dla ciebie.- uśmiecha się i wręcza jej pudełko z podpisem. W tym momencie całe opanowanie dziewczyny znika. Ze łzami w oczach rzuca się idolowi w ramiona. Uśmiecham się zachwycona tym obrazkiem. Wtedy Justin ją puszcza i patrzy na mnie.
-To co jedziemy ?- kiwam głową.-Tylko zmień buty.Rzucam w niego ochydną figurka UFO, która stoi na stoliku obok. Jednak uchyla się a figurka rozpryskuje się w drobny mak. Wszyscy patrzymy na skorupki na podłodze.
-I tak nikt jej nie lubił.-Lucy, zawsze wie co powiedzieć. Wstaję i idę przebrać buty. Wciągam na nogi moje ukochane conversy z ćwiekami.
-Jestem gotowa !- krzyczę w stronę salonu. Wychodzi z niego Biebs.

-No od razu lepiej, shawty.- znowu się czerwienię.- Swaggy chodź.

                                 STRÓJ SHAYLI (nie mogłam sie powstrzymać ^^):













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz